WYDARZENIA
arrow
Maj 2012
arrow
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
 
14151617181920
212223242527
28293031   
NADCHODZĄCE WYDARZENIA
http://ekologiczny.ergo.nstrefa.pl/components/com_gk3_photoslide/thumbs_big/257720mapaET.jpglink
http://ekologiczny.ergo.nstrefa.pl/components/com_gk3_photoslide/thumbs_big/741975pogotowie.jpglink

Mapa prócz lokalizacji ważniejszych punktów takich jak: publiczne pojemniki na przeterminowane leki,  zużyte baterie, czy niepotrzebną odzież,  zawiera także mały WIĘCEJ

Nowa ulepszona zakładka Ekopogotowia już działa. Wszystkie kontakty w jednym miejscu. WIĘCEJ

Ekologiczna mapa Torunia Ekopogotowie
Gruczno smakiem ociekające

W niedzielę wybrałam się na Festiwal Smaku do Gruczna. Plan był prosty : spędzić niedzielne popołudnie na smakowaniu, objadaniu się, rozmowach z wystawcami i zakupach. W głowie pojawiła się sielankowa wizja zajadania pajdy chleba ze smalcem cieknącym po brodzie.
Tymczasem na miejscu...
Jako, że był to już szósty festiwal, Gruczno przeżywało prawdziwe oblężenie. Masa aut i tłumy zwiedzających. Niemniej jednak udało się znaleźć miejsce na jednym z przygotowanych na imprezę parkingów i porozmawiać chwilę z miłym Panem Parkingowym. Potem trzeba było przebić się jeszcze przez alejkę z mydłem i powidłem, czyli strzelnicą, odpustowymi zabawkami itp.
Na powitanie klasyka: Pan z watą cukrową i wiązanymi balonikami, winogronka sprzedawane na gałązki i pojawia się gar z żurem, bigos a później już zmasowany atak na kubki smakowe: aleja wędlin, aleja miodów, slow food, aleja serów i win, chleby, pierogi, nalewki...
Z nieba żar, w brzuchu burczy a dookoła tłumy...wszystko pachnie, pięknie wygląda, nieziemsko smakuje, a ja w kolejce...i w następnej...i już na podwórku już witam się z gąską a tu jeszcze kilka osób...ślina cieknie...całe szczęście, że można degustować w międzyczasie....

Rozglądam się dookoła jak ludzie pałaszują pajdy ze smalcem, targają pod pachą bochny chleba i uświadamiam sobie jak bardzo spragnieni jesteśmy dobrego, prostego jedzenia, które ma smak...a właściwie Smak. Niekoniecznie chodzi tu o smaki z dzieciństwa przecież...chodzi o smak w ogóle, o zapach, o konsystencję i serce włożone w przygotowanie danego produktu czy potrawy.
Atakujemy sery: kozie, owcze, krowie, długodojrzewające. Później w koszu ląduje chleb. Kilka rodzajów kiełbas a właściwie kiełbach. Wędzony pstrąg, powidła które na bieżąco brodaty pan smaży w wielkim garze. Są jeszcze szynki, z daleka pachnie wędzony boczek. W słoiczkach malinowe przysmaki, ogórki, pomidory, marmolady,  soki, miody i wszelkiej maści znane i mniej znane przetwory z warzyw i owoców. Można znaleźć również certyfikowane produkty bio i eko. Wyjadam część w trakcie i „po drodze” i wtedy trafiam na stoisko z kluchami, pierogami i bigosem. Ludzie w lnianych ubraniach, drewniane łychy i michy i pyszne pierogi z kaszą gryczaną a do tego szare kluchy. I można by tak bez końca...

Organizacyjnie nie ma, na co narzekać. Parkingi, toalety, plan wg  którego rozmieszczono stoiska, koncerty i pokazy. Do tego stoiska informacyjne, gazetka z planem Festiwalu. Dzieciaki mogły pohasać na słomie, dowiedzieć się jak powstaje miód, pojeździć konno czy w końcu zobaczyć z bliska owce, kaczki, gęsi i pszczoły miodne. Sądząc po liczbie odwiedzających Festiwal to strzał w dziesiątkę. Przypomina dawne smaki, promuje dobre jedzenie ale też poszerza nasze smakowe horyzonty (można było nabyć pyszności z Litwy, Węgier czy Włoch). A co istotne, promuje przy tym małych, lokalnych producentów dobrej żywności, gospodarstwa agroturystyczne czy  wyroby rękodzielnicze.  Festiwal odbywa się raz w roku, ale zakupy u wystawców można robić przez cały rok, wielu z nich miało przygotowane ciekawe oferty sprzedaży przez internet.

W lekko festyniarskiej atmosferze Festiwalu rozmyła się niestety moja wizja sielskiego niespiesznego zajadania chleba ze smalcem w trakcie zakupów i rozmów z gospodarzami. Tłumy odwiedzających z koszykami wypełnionymi jedzeniem pokazują wyraźnie, że tu przez dwa festiwalowe dni liczy się jedzenie a cała reszta jest tylko tłem i według mnie tłem winna pozostać. Obyłabym się bez głośnej muzyki i karkówki z grilla. Miło byłoby pospacerować po Grucznie, odwiedzając poszczególne stoiska tak, aby nie cisnąc się w tłumie i nie przekrzykiwać muzyki. Cóż....ja na co dzień preferuję lekką kuchnię śródziemnomorską, nie pogardzę sushi czy indyjskimi specjałami, ale chrupiąca kromka żytniego chleba z pachnącą wątrobianką w zupełności przekonuje mnie że warto było stać w kolejkach, wynagradza wszelkie trudy i sprawia że zapominam o niedogodnościach i wysokich cenach...

Czekam na kolejny festiwal i mam nadzieję, że za rok będzie też miejsce na piknik, by móc od razu skosztować tych rarytasów w pięknych okolicznościach przyrody :-) a jako mama maleństwa podrzucam pomysł, aby pojawili się sprzedawcy świeżych „staroodmianowych” polskich warzyw i owoców bo malucha niekoniecznie można nakarmić bigosem albo żurem a wiadomo czym skorupka za młodu....
Więcej informacji na temat festiwalu i terminy na przyszły rok na http://festiwalsmaku.pl/ oraz na FB.
 
Ki_tka
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!
Kliknij by otworzyć!